Ziemia, Kamień, Drewno-The Whole Elements

Ziemia, Kamień, Drewno-The Whole Elements

Nasza droga do wsi Lechów zawija się wokół  świętokrzyskich  pagórków. Ze szczytu Łysej Góry mrugają do nas oczy nadajników, a my myślimy o zamierzchłych czasach, kiedy te okolice były największym obok Cesarstwa Rzymskiego okręgiem przemysłowym. Jest w tych starych górach magnetyczna siła – tajemnica skrywana w czerwonej ziemi. Czujemy tu niedawną bliskość pogańskich obrzędów, prawie słyszymy szepty czarownic.   

„Mieszkańcy polskich wsi nadal zaznaczają granice swoich posiadłości kamieniami, zazwyczaj nie zdając sobie sprawy z tego że to co robią jest powtórzeniem starożytnego pogańskiego rytuału”

Anna Bera – artystka wizualna, scenograf, projektant, stolarz. Drobna i piękna, niezwykle silna i zdeterminowana wydaje się być naturalną częścią surowego krajobrazu. Jest niezwykle spójna w tym co robi, jak działa, i jak myśli o swojej pracy. Spotkałyśmy się w jej pracowni aby porozmawiać o jej bieżących projektach . Seria „Earth Stone Wood” jest częścią marki The Whole Elements którą wymyśliła i konsekwentnie rozwija. 

Jej wielofunkcyjne, modułowe meble nawiązują swoją formą do naturalnego świętokrzyskiego kwarcytu. Surowe, gładkie bryły są w oczywisty sposób inspirowane naturą –  nie jest to tylko zwykły mebel. Każdy pojedynczy egzemplarz to efekt rzemieślniczej, kontemplacyjnej pracy jednej młodej kobiety. 

W jej pracowni ogrzewamy dłonie nad kozą zrobioną ze stalowej beczki i przyglądamy się etapom pracy nad pojedynczym modułem. Precyzyjnie wycięte kawałki drewna czekają na złożenie – to misterne puzzle, każdy fragment jest  wymierzony i wycięty z chirurgiczną dokładnością. Matematyczna logika pozornie kontrastuje tu z organiczną formą, tak samo jak racjonalne „rynkowe” podejście do biznesu, z artystycznym wyzwaniem: stworzeniem mebla którego forma kształtowana jest przez zbiorową świadomość. Finałowy efekt to bardzo spójne dzieło, zaskakujące surowym pięknem.

bera4

bera1

Jesteś zupełnie samowystarczalna na etapie całej produkcji, czy ktoś ci pomaga?

Tak, rzeczywiście w procesie produkcji jestem sama, ale nie przeszkadza mi to. Lubię każdy etap wykonania mieć pod ścisłą kontrolą. Moja praca z drewnem ma wymiar medytacyjny. Oprócz pracy w stolarni, jest mnóstwo pracy koncepcyjnej, intelektualnej i pomiarowej, to wszystko pochłania mój czas tutaj, dni lecą szybko. Wykonanie pojedynczego modułu z serii zabiera mi 4-6  tygodni, ale nie ma potrzeby żeby ten proces przyspieszać, bo muszę być pewna że na każdym etapie mojej pracy dokładnie wiem co robię.

Jak wyglądały początki twojej pracy?

Wróciłam z Warszawy do mojego rodzinnego domu. Tutaj, z dala od dużego miasta mogę w spokoju pracować, nie rozpraszam się. W stolicy nie miałabym szans na pracę blisko domu, życie tutaj to również wybór ekonomiczny. Stolica wita mnie tylko na weekendy, kiedy jeżdżę do mojego chłopaka.

Dałam sobie rok czasu żeby zobaczyć czy mogę to zrobić –  żyć z własnej pracy i stworzyć od podstaw spójną markę. Przez ostatni rok mogłam spokojnie siedzieć tu i projektować. teraz już tego komfortu nie ma, bo oprócz artystycznego działania i codziennej pracy w stolarni mam na głowie mejle, spotkania, poszukiwania sponsora i wszystko co nie jest de facto pracą twórczą. Chciałabym być rodzajem artystki która siedzi w pracowni i robi swoje. Jestem szczęśliwa pracując w stolarni, źle się czuję kiedy muszę przedstawiać swój projekt, zadbać o PR, czuję że to nie mój kawałek.

bera-5

bera2

Jaka jest filozofia twojej pracy, jak myślisz o swoich pracach osadzonych w przestrzeni?

Filozofią jest inspiracja z prosto z natury –  to kamień.Nie jest to abstrakcyjna bryła stworzona przez ludzki umysł jak kwadrat, prostokąt, trójkąt.W naturze nie ma form idealnych, skończonych, zamkniętych, zidentyfikowanych – i to jest właśnie moja artystyczna inspiracja. Lubię formy nie narzucające modernistycznej harmonii która jest przeżytkiem. Cenię modernizm i bardzo go lubię, ale w projektowaniu jest wiele więcej rzeczy które można zrobić. Kiedy projektuję zawsze myślę całą przestrzenią jedna, wyjęta z kontekstu bryła mi nie wystarcza. 

Jak nauczyłaś się stolarstwa?

Nauczyłam się rzemiosła w kieleckim liceum plastycznym – robiłam tam duże drewniane rzeźby. Większość prac wykonuję ręcznie. Moim zdaniem technologia i narzędzia ograniczają wyobraźnię. Ludzie nie wkładają już wysiłku żeby dostosować narzędzie do swoich konkretnych potrzeb, tylko poruszają się w granicach które narzuca im konkretna technologia.

bera6

bera5 

Zdradziłaś nam że wybierasz się do Mediolanu, jakie masz nadzieje związane z targami ISaloni?

Na razie zbieram fundusze na ten kosztowny wyjazd. Jadę tam żeby potwierdzić że, to co robię ma sens. Nie traktuję siebie jako projektanta produktu, znam się na sztukach wizualnych. Nie nadaję się aby projektować linie do masowej produkcji. Liczę raczej na współpracę projektową, ocenę mojej pracy, chcę popatrzeć na reakcje ludzi i na ich interakcje z moimi bryłami. Jadę tam by przede wszystkim szukać partnerów biznesowych; dystrybutorów i sprzedawców oraz galerii skłonnych mnie reprezentować, a także by nawiązać kontakt z kuratorami i selekcjonerami z nadzieją na współpracę w ramach organizowanych przez nich wystaw.

Jak z twojej perspektywy wygląda wzornictwo w naszym kraju?

Dzisiaj trudno się rozeznać co jest świeże, co jest skopiowane. Jestem zwolenniczką tego żeby nie wrzucać wszystkich projektantów do jednego worka, a raczej wyszczególniać gałęzie konkretnych działań. Inaczej powinna być oceniona praca projektanta z jednoosobową produkcją, a inaczej praca projektowa przeznaczona na linie produkcyjne. W moim odczuciu polskie wzornictwo jest zachowawcze. Liberalny kapitalizm sprawia że wszystko musi być utylitarne, w Polsce jest dużo projektów pragmatycznych i mało odważnych. W Ameryce jest o wiele więcej artystów pracujących na styku designu i sztuk wizualnych, tutaj jeszcze sztywno trzymamy się narzuconych z góry etykiet.

Opowiedz nam o projekcie dzikie dzieci.

Dzikie Dzieci to seria naturalistycznych zabawek –  powstały gdy zaczęłam pracować na wsi i dzieci mojego brata opanowały pracownię. Dzikie dzieci to taki kreatywny odpad. Nieoczekiwanie stał się on bardzo rozchwytywany i nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego że takie proste rzeczy mogą być dla dzieci bardzo atrakcyjne.

Zobaczyłam że dzieci uwielbiają prostotę i szczerość. Trzyletni syn mojej siostry, na co dzień mieszkający w Warszawie, któregoś razu odwiedził mnie w pracowni i znalazł patyk ze sznurkiem i przez parę dni nie wypuścił go z dłoni… Po miesiącu wrócił do nas i pierwszym jego pytaniem było „gdzie jest ta wędka?”

Widzę również na targach, że dzieci pociąga prosta forma. Właściwie w ogóle nie śledzę rynku zabawek dla dzieci. Nie rozumiem dlaczego robi się zabawki z drewna które imitują plastik, są wyszlifowane, pomalowane. Jakby drewno musiało udawać plastik żeby zyskać na atrakcyjności. 

Dbam też o swój aspekt naturalnego dziecka – to dobrze balansuje mój perfekcjonizm. Myślę że to intuicyjny rodzaj terapii od bardzo poważnego projektowania, gdzie wszystko musi być precyzyjne, przeliczone, doskonałe.

Może Dzikie Dzieci to mój dziecinny sposób na kultywowanie ludowego szamanizmu, to takie łagodne, pogańskie, świętokrzyskie czary. Pamiętam jak babcia opowiadała mi ludowe, prastare legendy, są też teorie że są tu kręgi mocy. To wszystko gdzieś we mnie rezonuje i jest widoczne w mojej pracy.

Dzięki Anno! Trzymamy kciuki za Mediolan! 

The Whole Elements
Fotografia Emilia Oksentowicz

Fotografie Jagoda Valkov