Rzemieślnicy z Podskarbińskiej

Rzemieślnicy z Podskarbińskiej

Rzemieślnicy z Podskarbińskiej – pracownia Cztery Deski

 

Podskarbińska to jedna z naszych ulubionych ulic na Grochowie. Szosa wojenna – taki był powód jej historycznego istnienia. Im bliżej torów, tym robi się bardziej dzika i piękniejsza. Park (w latach 30-tych Targ Koński), nowoczesny Dom Kultury, Kino 1 Maja, Klub Sportowy Orzeł (rok budowy 1928), posępny budynek ZUSu, a dalej już tylko pofabryczne tereny, industrialny dziki zachód.

Przy Osiedlu Domów Robotniczych rośnie święte drzewo, które obwieszone maryjnymi obrazami przypomina wiejskie kapliczki. Nikt nie wie dokładnie co się tutaj wydarzyło. Objawienie? Morderstwo? A może ochrona przed Lex Szyszko?

Święte drzewo się obroni, ale starych fabrycznych kompleksów nikt nie uzna za cud.

Przeszklone ściany, beton, metal – pełen industrial, którego w Warszawie nie ma zbyt wiele, tak samo jak miejsc gdzie mogą pracować rzemieślnicy.

Przyglądamy się temu pięknemu końcowi w Pracowni Cztery Deski, która znajduje się w spektakularnym pofabrycznym budynku z przeszkloną ścianą o wysokości 6,5 metrów. Ta Przestrzeń poraża, ale nie onieśmiela.

To dzięki gospodarzom: Piterowi  – Piotrowi Domańskiemu i Marcie Kwintal, to miejsce pracy mogłoby pretendować do niebiańskiego, nowojorskiego loftu. Jest tu jednak ciepło i przyjaźnie, siedzimy pod piękną antresolą i czujemy się jak w domu. Chłodne przestrzenie ocieplają wszędobylskie wióry i delikatna struktura drewna.

Jak długo już jesteście na Pradze? Pamiętam Was na pierwszych Wzorach na Podskarbińskiej przywieźliście mobilną kuchnię wolnostojącą, której estetyka była inspirowana latami 60tymi szafkę kuchenną Free – to było prawie 4 lata temu, a teraz widzę jak bardzo świeży to był projekt.

Marta Kwintal: Nasza ówczesna pracownia była dosłownie kilkadziesiąt kroków od tego miejsca. Teraz jesteśmy nadal na Podskarbińskiej ale wiemy że nasze dni tutaj są policzone, wszystkie budynki będą wyburzone. Obok już jedna hala została zniszczona, miał w niej pracownię nasz kolega Maciej-  rodowity góral który toczy drewniane misy.

Kiedy zburzono mu miejsce pracy zaprosiliśmy go do siebie i na razie toczy z nami.

 Stolarstwo Tradycyjne – co to takiego?

M.K: Większość producentów mebli nie uprawia stolarstwa. Łączą poszczególne elementy za pomocą wkrętów –  to raczej monterzy niż rzemieślnicy. My używamy starych technik, które powstały przed czasami wkrętów. Tam gdzie to tylko możliwe i materiał nam pozwala, nie używamy metalu. Stosujemy tradycyjne łączenia, które sprawiają, że mebel jest tylko bardziej wytrzymały. Używamy też wyłącznie litego drewna, odeszliśmy od materiałów drewnopodobnych. Staramy się też nie używać szlifierek, które tylko niszczą strukturę drewna. Zamiast nich pracujemy strugami, bardzo szlachetnymi narzędziami pozwalającymi wyciągnąć z drewna maksimum jego piękna. Jest to mozolna praca, ale daje piękne efekty!

Jakie drewno lubisz?

M.K: Teraz w Polsce bardzo ceniony jest dąb i wszyscy chcą mieć meble z dębu, ale oprócz tego gatunku mamy masę pięknego rodzimego drewna. Na przykład jesion – ma prosty, wręcz ascetyczny rysunek słojów, przy nim mój ulubiony orzech to dyskoteka – dużo tu się dzieje a rysunek słojów jest wyrazisty. Każde drzewo niesie ze sobą jakąś historię, konkretne estetyczne doznanie. Lubię drewno z Polski, chociaż zdarza nam się pracować również z egzotycznym materiałem. Mniej przepadamy za gatunkami iglastymi – trudno znaleźć odpowiednio wysezonowane drewno, a to łączy się z jego nieprzewidywalnością. Musimy mieć zaufany materiał do produkcji.

 Dużo wiesz o drewnie i cieszę się, że masz potrzebę podzielenia się to wiedzą. Co Ci daje jeszcze prowadzenie warsztatów stolarskich?

M.K: Dużo radości daje mi obserwacja uczestników, ich pierwszy kontakt z drewnem i zdziwienie kiedy odkrywają ile cierpliwości, precyzji i zawzięcia wymaga przemiana klocka w mebel. Chcemy poszerzać świadomość w tym wymiarze – kiedy patrzysz na mebel nie zdajesz sobie sprawy ile pracy potrzeba w jego wykonanie. Milimetr różnicy dla stolarza to ogromna odległość!

Większość uczestników mimo, że nigdy nie pracowała strugami czy dłutami, uczy się bardzo szybko i już na pierwszym kursie tworzą piękne meble. Często kiedy patrzę na precyzję z jaką je wykonali, myślę o tym, że trudno byłoby znaleźć w sklepie tak ładnie wykonany przedmiot. Część odkrywa też zupełnie prozaiczne prawdy o sobie: że nie mają wystarczających zdolności manualnych lub brakuje im cierpliwości. To ciekawe zderzenie medytacyjnej pracy z pędzącym światem poza naszą pracownią.

 Co myślisz o kondycji polskiego designu? Czego jeszcze nam potrzeba?

M.K: Idziemy do przodu i w perspektywie pięciu lat widać postęp w świadomości, zarówno projektantów, jak i klientów. Pojawił się nowy nurt powrotu do rzemiosła, dla klientów istotny staje się też wysoki poziom wykonania mebla, a nie sam fakt, że jest on z drewna. Pracując metodami rzemieślniczymi (dłuta, strugi, piły ręczne) możemy wykonywać swoją pracę bardzo precyzyjnie.

Klienci to dostrzegają i coraz częściej z tego powodu wybierają właśnie nas. Przyglądam się projektantom – wielu z tych którzy wprowadzają naprawdę nowatorskie rozwiązania pracują z myślą o rynku zagranicznym, nie myślą o rodzimym biznesie wiedząc że nie sprzedadzą tu swoich prac. To się powoli zmienia, ale chodząc na targi widzę że ludziom nadal podoba się najbardziej to co powstało 4-5 lat temu – może polski rynek nie jest jeszcze gotowy na nowe trendy?

Pokazujecie swoje projekty za granicą?

M.K: Kiedyś, aby pokazać się na zagranicznych targach lub imprezach branżowych, najpierw myśleliśmy o produkcie, potem o logistyce, a na końcu o finansach.

Teraz zaczynamy odwracać ten proces – szukamy drogi pokazania się za granicą, bardzo tego potrzebujemy, ale priorytetem jest uzyskanie finansowania i wsparcia, dopiero potem idzie cała reszta.

 Czujecie się bardziej projektantami czy rzemieślnikami ?

M.K: Często występujemy w obydwu rolach, ale przede wszystkim jesteśmy rzemieślnikami, a w drugiej kolejności projektantami. Jako rzemieślnicy specjalizujemy się w drewnie, a jako projektanci nie mamy problemu z docenieniem dobrego projektu wykonanego przez kogoś innego i często wykonujemy meble według projektów z którymi zgłaszają się do nas projektanci.  Projektant nie musi posiadać wszystkich specjalizacji i całej technicznej wiedzy. Nauczyliśmy się żeby fragmenty pracy nad danym produktem oddawać innym specjalistom. Mamy świetnego ślusarza, ja nie muszę się tego uczyć. Ważne, żeby zdecydować się na jedną góra dwie specjalizacje, bo nie da się samemu zrobić wszystkiego.

W ten sposób dajesz ludziom prace, uczysz się mieć zaufanie, ale nie uczysz się technologii i nie musisz poświęcać temu tak dużo czasu.

.

 Czyli wszystko zależy od tego na ile chcesz być twórcą?

M.K: Tak, sam projekt to malutka część. Dalej idzie mozolna organizacja prototypowania, produkcji, testów. Trzeba wiedzieć gdzie odpuścić i kto może jakąś część wykonać oddzielnie. Ty jako projektant spinasz to w całość. Nie musisz samodzielnie gładzić każdej deski. W ten sposób masz szanse nie zapracować się na śmierć i nie stracić na jakości swoich produktów. W naszym wypadku to jednak działa inaczej – praca z drewnem jest wykonywana tylko przez nas, natomiast elementy z innych materiałów wykonujemy u podwykonawców, którzy są dobrzy w tym co robią, cenimy ich prace i darzymy zaufaniem.

Jesteście na mapie warszawskich rzemieślników http://rzemieslnicy.miastojestnasze.org/, a na niej niezłe sąsiedztwo: Introligatornia, dwie pracownie ceramiczne, artyści, serwis rowerowy, pracownia artystyczna. Rozumiem, że niebawem to wszystko zniknie?

M.K: Tak, wszystko będzie zrównane z ziemią. Chodzimy teraz na konsultacje Praskiego Centrum Kreatywności. Mamy nadzieję, że władze miasta i dzielnic zainteresują się bardziej tym czego potrzebujemy i jaką wartość ma nasza praca, nie tylko w kontekście zachowywania rzemiosła.

Dzięki że mogłyśmy zobaczyć Waszą pracownię i poczuć ducha tej fabrycznej przestrzeni!

Mamy nadzieję, że spotkamy się jeszcze na Pradze!

Rozmawiały : Jadwiga Valkov i Aleksandra Pawelska 

autor tekstu: Aleksandra Pawelska 

fotografie : Jadwiga Valkov