Rodzinny wypał. Ende czyli porcelana z głową.

Rodzinny wypał. Ende czyli porcelana z głową.

Porcelana od Ende

fot. Bartek Bobkowski

Natalia Gruszecka i Jakub Kwarciński – są rodziną, która wspólnie tworzy. Odwiedziliśmy ich w rodzimej wrocławskiej pracowni Ende, aby zadać kilka pytań porcelanowym ekspertom. W pracowni oprócz wspólniczki Natalii, są też jej dzieci, to chyba najbardziej rodzinny ceramiczny biznes jaki znamy. 

Natalia, jesteś wykształconym ceramikiem?

Tak, skończyłam wydział ceramiki na wrocławskiej ASP.

Ende

Twoim chyba najbardziej rozpoznawalnym i charakterystycznym projektem są porcelanowe filiżanki w kształcie głowy, opowiedz nam o ich powstaniu.

W 2010 roku byłam na praktykach w Ćmielowskiej fabryce porcelany. Znalazłam w niej formy główek porcelanowych lalek i to one stały się fundamentalną inspiracją dla naszych naczyń. Twarze to rzeczywiście mój najbardziej rozpoznawalny projekt, ale ja mam swoich faworytów. Czasy “ćmielowskich” praktyk to okres, w którym nie miałam jeszcze pracowni, a piec do wypału porcelany był właściwie nieosiągalny. Miała go wyłącznie fabryka, a ja miałam do niego dostęp. Tak zaczęła się porcelanowa przygoda.

Ende

Jak powstało wasze studio?

Jeszcze na studiach zaczęłam produkować pierwsze pojedyncze sztuki, które udawało mi się sprzedawać w internecie. jednak żeby myśleć o seryjnej produkcji trzeba było się skupić na poszczególnych produktach. Na szczęście, udało nam się wspólnie z koleżankami wynająć studio i stworzyć pracownię jeszcze na ostatnim roku studiów. Nie dostałyśmy żadnego wsparcia ani dotacji, ale udało nam się przetrwać pierwsze trudne lata. Dla porównania, teraz zatrudniamy 5-6 osób w sezonie, ciągle inwestujemy w rozwój, kupujemy piece, mieszadła i inny konieczny sprzęt.

Ende

Jak się pracuje razem z partnerem?

Kuba studiował na wydziale szkła, ale przeniósł się na ceramikę i ją ukończył. Właściwie od początku tworzymy w duecie. Wspólna praca w porównaniu z domowymi obowiązkami to pestka. Życie  rodzinne toczy się w pracowni, dużo czasu spędza tu nasza starsza córka. Synek jest niestety za mały – tutaj musimy rygorystycznie przestrzegać czystości – każdy najdrobniejszy pyłek zanieczyszcza porcelanę, trudno upilnować go żeby przestrzegał tych reguł, ma dopiero 2 lata.

Przecieraliście drogę dla wielu młodych ceramików, jak oceniasz ich rozwój?

Mogę się pokusić o stwierdzenie że Polska ma swój biały, minimalistyczny styl. W Europie więcej widać szamotowych, rustykalnych rzeczy. Rynek rozwija się bardzo dynamicznie. Kiedyś można było pracować tylko przy dużych fabrykach, teraz o wiele łatwiej o własny piec. Rozwinęły się też możliwości sprzedaży, nie tylko przez internet, ale też dzięki targom takim  jak Wasze. Kiedyś każdy ceramik na studiach słyszał – po studiach i tak zostaniesz grafikiem.

Ende

Co sądzisz o kopiowaniu pomysłów? Obserwujemy fakt że znajdujecie naśladowców, często bardzo blisko inspirujących się Waszą pracą.

Pierwsi pokusiliśmy się o czarną porcelanę. Po chwili pojawiły się kolejne. Nie czuję potrzeby posiadania wyłączności na daną technikę czy pomysł. Jeśli ktoś nie rozumie że kopiuje lub zbytnio inspiruje się – prędzej czy później zrozumie, że ta droga donikąd nie prowadzi. Tymczasem dobre projekty obronią się same. My sami chętnie dzielimy się technologami czy wiedzą, którą przez lata zdążyliśmy posiąść. To nam nie zaszkodzi.

Ende

W jakim momencie rozwoju jesteście teraz?

Ciągle pracujemy nad rozwojem technologicznym,  nad czystością masy porcelanowej. To jest bardzo trudne bo każdy pyłek w gotowym produkcie obniża jego jakość, przy wypale często się też coś skrzywi, porcelana jest wymagająca. Stąd właśnie bierze się druga jakość – chcielibyśmy zmniejszyć jej ilość bo teraz jest to nawet 30% produkcji.

Czy jesteście znani za granicą?

Braliśmy udział w międzynarodowych wystawach, ale nie uważam, że jest to jakaś świetna droga promocji marki. media zagraniczne znajdują nas przez portal Etsy, właściwie nigdy nie skupialiśmy się na promocji naszego studia. To się dzieje obok nas. Strach pomyśleć, co by się wydarzyło gdybyśmy zainwestowali w profesjonalną promocję… Może musielibyśmy tym razem przenieść pracownię do wielkiej hali?

 

Dziękuję, cieszymy się że tak fajnie się rozwijacie i macie coraz więcej pięknych projektów! Do zobaczenia w grudniu w Warszawie!

Z Ende – rozmawiała Jagoda Valkov

Fotografie Jagoda Valkov 

tekst i redakcja: Ola Pawelska