Królowa koloru – Ani Ani Ceramika

Królowa koloru – Ani Ani Ceramika

 Ani Ani Ceramika – Studio to dobre określenie na pracownię Ani. W ceglanych starych fortach w przyziemiu garażu dzieli swoje miejsce do pracy z charakternym kamieniarzem i żołnierzem który odnawia stare modele motocykli. Naszej rozmowie co jakiś czas towarzyszą dźwięki motorów.

W takiej przestrzeni Ania wykroiła na miarę swoje ceramiczne królestwo. Na ścianach piętrzą się stosy prototypowych modeli, wzorniki i formy do odlewania jej unikalnych naczyń. W kącie stoi piec – ma stalowe, grube drzwi niczym sejf. Zastanawiamy się nad tym, czy to właśnie w nim kryje się tajemnica przemiany zwykłej glinianej masy w piękne, delikatne naczynie.

Siadamy z Anią przy granitowym stole. Taki blat dobrze służy ceramice – tutaj często korzysta się ze żrących materiałów. Niektóre szkliwa są bardzo reaktywne. Ania doskonale się na tym zna – wie których kolorów nie wolno używać przy szkliwieniu naczyń mających kontakt z jedzeniem.

Na ścianie wisi wzornik szkliw – mieni się wszystkimi kolorami, pokazuje wielką skalę możliwości tego skromnego warsztatu. Po wielu cierpliwych próbach można uzyskać powtarzalność, materiał staje się posłuszny i z wdzięcznością poddaje się obróbce.

Spytaliśmy Anię o początki jej pracy, drogę jaką przebyła i jak generalnie żyje się teraz z takiego rzemiosła.

ani-ani-5

ani-ani-6

– Aniu, jak to się stało że dziewczyna z niedużej wsi na Lubelszczyźnie zajęła się ceramiką?

– Prawdopodobnie to wychowanie blisko natury sprawiło że zajęłam się rzemiosłem tak bardzo osadzonym blisko ziemi. Moi rodzice mają spory sad owocowy, mama jest specjalistką od cięcia jabłoni. Spędziłam dzieciństwo w otwartej przestrzeni, w otoczeniu drzew.

Po liceum studiowałam wychowanie artystyczne i tam po raz pierwszy zetknęłam się z ceramiką która absolutnie mnie pochłonęła. przeprowadziłam się do Wrocławia, gdzie dostałam się na wydział ceramiki i szkła tamtejszej ASP. Tam dostałam porządną naukę rzemiosła i możliwość zobaczenia jak działają duże wytwórnie ceramiczne np. Kristoff.

Był to też czas konfrontacji z rzeczywistością – pierwsze próby zaistnienia na rynku, 10 przeprowadzek w ciągu kilku lat, zmagania z materią. W tamtym czasie też skrystalizował się mój styl produktów.
ani-ani-7

ani-ani-8
– Aniu, często słyszymy takie opinie że design musi być skomplikowany, przekombinowany, albo przynajmniej monochromatyczny. My uważamy że design to przede wszystkim dobra funkcjonalność. Jak widzisz swoje prace w świetle takiej definicji?

Moja praca sięga korzeniami do pierwotnych czasów. Podejrzewam że od prehistorycznych form do dnia dzisiejszego wszystkie możliwe formy miski zostały już sprawdzone. Dlatego moja praca nad formą zakłada jak najwięcej prostoty. Jeśli dany model jest funkcjonalny to dlatego że w czasie jego projektowania pomyślałam o tym: żeby mieścił się do szafki i zmywarki, nie przewracał się przy nalewaniu, był w miarę uniwersalny. Tą prostą formę okraszam kolorem i to pozwala wyróżniać się moim pracom.

Zrobiłam z koloru znak rozpoznawczy i chociaż moje prace nie są postrzegane jako „designerskie” to podobają się klientom i są kupowane. Wraz z modą na dedykowane zastawy w restauracjach, pojawiły się też duże zlecenia z branży gastronomicznej. To sprawia mi największą satysfakcję.

– Opowiedz nam trochę o mozaikach , te które stoją przed wejściem do pracowni robią ogromne wrażenie. Jak wygląda tworzenie takiej mozaiki?

W całej ceramicznej pracy to mozaiki dają mi najwięcej satysfakcji i w nie wkładam najwięcej serca. Ta mozaika składa się z pięciu i pół tysiąca elementów. Generalnie jest to rodzaj ceramicznych puzzli. Mozaikę „Dziewczynka” robiłam przez miesiąc – 10 godzin dziennie, najpierw sama potem z siostrą, na końcu z pomocą całej rodziny. Żeby zrobić jej dobre zdjęcie musieliśmy wywindować mojego męża na 4 metry i zrobić zdjęcie z góry. 

Na stole stoi smakowicie wyglądająca sałatka. Na szczęście jesteśmy w pracowni cermicznej, mamy talerze. Aniu, czy podzielisz się z nami przepisem?

ani-ani-4

Sałatka z Ani Ani Studio
– cukinia, papryka, mango, kiełki, nerkowiec, chilli, mięta.

– sos: limonka, olej sezamowy, czosnek, odrobina sosu sojowego

Smacznego!

Fotografie Jagoda Valkov