Dom z marzeń

Dom z marzeń

Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy to dla mnie wyjątkowe miejsce. Od kilku lat organizujemy tam z Jagodą Valkov większość dużych edycji Wzorów.

Jest w tym budynku jakiś magnes który z zadziwiającą siłą przyciąga mnie, i sprawia że jestem tu właściwie codziennie. Wchodzę przez główne drzwi i zawsze spotkam kogoś znajomego z personelu:

– Dzień dobry Pani Olu, jak tam zdrowie? – co Pani tu robi że widujemy się codziennie? – słyszę to pytanie i zastanawiam się co właściwie sprawia że tak bardzo lubię to miejsce?

Naciskam w szklanej windzie guzik na III piętro i wjeżdżam do jasnej, świetnie zaprojektowanej przestrzeni. Duży stół do wspólnej pracy i posiłków, a dalej wielka sala którą łatwo wyobrazić sobie wypełnioną ludzkim gwarem… 70 lat wcześniej była tu kawiarnia, gdzie eleganckie Panie orzeźwiały się kawą po zrobieniu zakupów w tym polskim Harrodsie. Ja mam to szczęście, że siadam sobie w tej przejrzystej przestrzeni i mogę skupić się na pracy. Ciekawe pomysły przychodzą do głowy gdy wpatruję się w 100 letnie witraże.

fot. Wojtek Radwanski

fot. Wojtek Radwanski

 Marzyciele i Rzemieślnicy – Dom Innowacji Społecznych na trzecim piętrze powstał z Inicjatywy Grzegorza Lewandowskiego, Pracowni Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia”, Towarzystwa Inicjatyw twórczych „ę”, i właścicieli Domu towarowego Bracia Jabłkowscy. Postanowili stworzyć miejsce jakiego brakowało na mapie Warszawy. Tutaj właśnie miejscy aktywiści, przedsiębiorcy i społecznicy mają przestrzeń gdzie mogą spokojnie pracować, ale też działać razem i wymieniać się doświadczeniami. Grzegorz jest informatykiem i wspiera trzeci sektor wprowadzając tam informatyczne innowacje. Od sąsiadów z biurka naprzeciwko dowiadujemy się o najnowszych miejskich grantach, a od Zbyszka – urbanisty – dlaczego kolej miejska uratuje warszawską aglomerację. Pozornie każdy robi tu co innego, ale tak naprawdę wszyscy patrzą w jednym kierunku. 

fot. Wojtek Radwanski

fot. Wojtek Radwanski

Fajnie że to jest też kierunek w który my gapimy się również i cieszymy się że możemy być jednym ze składników tej buzującej innowacyjnej zupy.

Pracy jest dużo, jak zawsze, właściwie tyle ile jestem jej sobie w stanie wymyśleć. Rozpraszają mnie kolorowe grzbiety Marzycielowej biblioteki – „Architektura szczęścia”? czy „życie i śmierć wielkich miast Ameryki”? a może manifest Corbusiera? Miło odmawiać sobie takiego rozproszenia gdy się go ma na wyciągniecie ręki. Do miejskiej biblioteki może się zapisać każdy, można też przyjść i poczytać sobie na miejscu.

fot. Wojtek Radwanski

fot. Wojtek Radwanski

Czas szybko mija kiedy pracuje się w takim miejscu, szklany sufit szarzeje i żegna resztki dziennego światła które jest prawdziwym luksusem. W części gdzie pracujemy w ciszy, kręgi światła z biurowych lampek oświetlają wyspy pracujących w skupieniu marzycieli, a w otwartej części panuje gwar – przygotowania do kolejnej konferencji, spotkania, lub warsztatów. Nie wiem jeszcze, ale pewnie okażą się tak ciekawe że znowu przesunę zajęcia jogi na późniejszą godzinę. Na szczęście Joga na Brackiej jest piętro wyżej, więc w zasadzie mogę tam pójść nawet w biurowych kapciach.

Dobra noc Pani Olu! – tak, już widzę co Pani tu codziennie robi – żegna mnie jeden z pracowników Domu, kiedy widzi moją matę do jogi – uśmiecham się do niego i żegnam słowami – do jutra! dobranoc – pomyślałam, że właściwie to czuję się tu jak w domu.

tekst i redakcja: Ola Pawelska